* Sprawiedliwa i inne
Odsłony: 4687

slowacja-narty na chopoku.jpgCHOPOK-JASNA (SŁOWACJA)

-Fuka weter - mówią Słowacy na parkingu. -Ale lanovka funguje - dodają. Mówiąc po naszemu: solidnie wieje, ale wyciąg działa. Wsiadamy na sześcioosobowe krzesła, zamykamy klapę z pleksi (żeby nie sypało śniegiem w oczy) i jedziemy w górę. Przed nami drugi co do wielkości szczyt Niżnych Tatr - Chopok.




Niżne Tatry wbrew nazwie wcale nie są takie niskie - ich najwyższy szczyt, Dumbier, sięga 2043 m n.p.m., a słynny Chopok jest tylko niecałe 20 metrów niższy.

Północne stoki Chopoka to mekka narciarzy. Do niedawna oprócz Słowaków dominowali tu głównie Węgrzy i Polacy. Teraz jest bardzo wielu Rosjan, coraz więcej - Niemców, ale Polacy jak byli, tak są, i zapewne będą. Nic dziwnego - to przecież blisko polskiej granicy, możliwości jeżdżenia - co tu kryć - lepsze niż w większości naszych ośrodków, a ceny, nawet mimo wzrostu w ostatnich latach, i tak wciąż konkurencyjne.

Wybierz kolor


chopok -lezaki.jpgChoć coraz więcej słowackich ośrodków narciarskich inwestuje w swoją instrakturę - wyciągi są coraz nowocześniejsze, a trasy lepiej przygotowane, rejon Chopoka ciągle jeszcze wiedzie prym. Mamy tu do wyboru w sumie 21 km tras, obsługiwanych przez 14 wyciągów. Do wciągania narciarzy na górę służą zarówno talerzyki, gondolki (od czerwonego koloru nazywane "pomidorami"), jak i krzesła. Wspomnianymi na wstępie 6-osobowymi krzesełkami z antyśniegową pokrywą wjeżdża się od tzw. Zahradek na tzw. Równą Holę. Zawiodą się jednak ci, którzy kiedyś jeździli na Chopoku - teraz już zimą nie można wjechać na jego szczyt. Łysa kopuła Chopoka (granica lasu kończy się kawał drogi od szczytu) sprawia, że zbyt często wiatr zmuszał obsługę do wyłączania wyciągu. Latem, co innego - krzesła działają. Tym, którzy za punkt honoru stawiają chopok-z lotu.jpgsobie zdjęcie na ośnieżonym wierzchołku, nie pozostaje nic innego jak po prostu dostać się tam na własnych nogach od ostatniej stacji wyciągu (najwyżej obecnie dojeżdża wyciąg na tzw. Koński Groń - wys. 1872 m). Trzeba przyznać, że panoramy ze stoków Chopoka są fantastyczne. Przy dobrej widoczności widać nawet "Liptowskie Morze", jak nazywa się sztuczny zbiornik powstały przez przecięcie tamą rzeki Wag, a na horyzoncie - Zachodnie Tatry z charakterystycznym trójkątnym szczytem Kriwania.

Ze stacji Lukowa prowadzi najtrudniejsza trasa tego regionu - licząca 1800 m długości, oznaczona kolorem czarnym "Sprawiedliwa". Nazwa jest bardzo trafna: sprawiedliwie ocenia umiejętności - biada temu kto je przecenia. Jeśli jest lód, albo zdążyły się utworzyć muldy, jej przejechanie stanowi naprawdę trudny sprawdzian. Jest jednak alternatywa - możemy wybrać łatwiejszą trasę czerwoną. Oczywiście są też trasy niebieskie, czyli łatwe, i stoczki dla początkujących. Na pewno każdy coś dla siebie dobierze.

Paradajkową poproszę!


Górskie powietrze i ciągłe zjazdy sprawiają, że wcześniej czy później na pewno zgłodniejemy. Do wyboru mamy albo bary szybkiej obsługi na stokach, albo restauracje. W naszym wypadku decyzja jest szybka: -Za duży mróz - stwierdzamy i chopok-nartki.jpgwybieramy wariant ogrzewanego lokalu. Jak to na Słowacji - lektura menu stanowi swoistą rozrywkę. Dużo radości dostarcza nam hasło "sterylizowany ohorek". Chodzi oczywiście o ogórka konserwowego. -Nech sa paci... - słyszymy głos oczekującej zamówienia kelnerki. Polacy nie zawsze rozumieją ten zwrot. Niektórzy interpretują go jako "niech zapłaci" (-Co, od razu o pieniądzach? - są zszokowani), inni jako "niech się patrzy" (niby na co?). Zamawiam zupę "paradajkową" (pomidorówkę) i "palaczinki so szlochacką" (naleśniki z bitą śmietaną). Mój mąż woli konkrety - wyprażany rożen z hronolkami, czyli schabowy z frytkami. Rachunek jak na restaurację całkiem przyzwoity - w przeliczeniu na złotówki ok. 35 zł (na dwie osoby).

Ubierając się do wyjścia nasz wzrok przykuwa kartka w kilku językach, w tym po polsku "Tu giną narty". Ponieważ zaraz obok wisi odesłanie do umiejscowionej po sąsiedzku przechowalni nart, nie wiem czy to reklama odpłatnych usług, czy szczere ostrzeżenie. Cóż, przykre, że kradzieże nart stają się coraz częstszym problemem. Zresztą w Alpach także...

Wodna spirala


Miastem najbliżej od wyciągów położonym jest Liptowski Mikulasz, czyli po naszemu - Święty Mikołaj. Ale to nie kojarzony z prezentami święty jest głównym bohaterem chopok-zimowa tatralandia.jpgmiejscowości, lecz... Janosik. Właśnie na mikulaskim rynku w 1713 roku dokonano egzekucji słynnego zbójnika. Więzienie, w którym spędził swoje ostatnie dni, to obecnie muzeum.

Jeśli chcemy obniżyć koszty naszego narciarskiego urlopu, zamiast mieszkać przy samych wyciągach (Jasna, Zahradki), zakwaterujmy się na obrzeżach Mikulasza. Cóż, nie jest urokliwy górski kurort, lecz zwykłe miasto, ale coś za coś - na pewno będzie taniej. Centrum miasta jest zresztą całkiem sympatyczne, zwłaszcza rynek i dochodzący do niego deptak. Atrakcją numer jeden jest jednak obiekt na obrzeżach miejscowości - największy słowacki aquapark "Tatralandia".

Dobrym pomysłem jest przyjechanie do Tatralandii po nartach. Niech nas nie przeraża perspektywa kąpieli pod odkrytym niebem, kiedy termometr wskazuje temperaturę poniżej zera - wszystkie 6 całorocznych basenów wypełnia woda z termalnych źródeł, mająca od 28 do 38 stopni. Ale nie na samym odmaczaniu się w wodzie polega frajda - w basenach czekają na nas różne niespodzianki, typu chopok-baseny.jpgpodwodne gejzery, prądy wodne, masaże pod silnym strumieniem wody itp. Dla zmęczonych po nartach mięśni - rewelacja. Jest tez wyrastająca z wody ścianka wspinaczkowa z wodospadem, a także zjeżdżalnie (to już we wnętrzu obiektu). W sumie zjeżdżalni jest 7, ale zimą czynne są tylko dwie. Już same ich nazwy budzą dreszczyk strachu: "Volcano" i "No limits".

W kolejce do wlotów krętych rur stoją sami Polacy. Ci, którzy jeszcze nie zjeżdżali, miny mają trochę nietęgie. Bardziej doświadczeni instruują - żółta jest dłuższa, za to spokojniejsza, czerwona -Noooo, robi wrażenie! - słyszę. Postanawiam sprawdzić - siadam na karimatowym podkładzie, czekam na zielone światełko, i - jazda! Najpierw wydaje mi się, że gdzieś spadam (pierwszy odcinek jest bardzo stromy), potem z zawrotną szybkością pokonuję zakręt po zakręcie. Wszystko to w egipskich ciemnościach. Aż w końcu - nareszcie! Widzę światełko w tunelu. Chwilę potem z impetem wpadam do basenu. Mogę potwierdzić oczekującym kibicom - Fakt! Emocje niezłe!

Ze stoków do jaskiń


slowacja-jaskinia.jpgDojazd z Liptowskiego Mikulasza do wyciągów Chopoka prowadzi drogą wijącą się wśród pięknie ośnieżonych lasów. To ciągnąca się przez kilkanaście kilometrów Demanowska Dolina. Wielu gości mieszka właśnie tutaj. Do najlepszych hoteli należą na tym odcinku "Tri Studniczki". Standard - bardzo wysoki: gustowne pokoje, basen, świetne jedzenie, darmowy dostęp do internetu i jako atrakcja dodatkowa: dwie wielkie iguany w terrariach tuż przy recepcji. Ceny proporcjonalne do standardu - od 63 euro za pokój 1-osobowy, 85 euro za dwójkę. Gośćmi są tu na ogół Rosjanie, choć Polaków też nie brakuje. Większość z wybiera jednak kwatery prywatne, które można znaleźć już za 5-6 euro. Swoją drogą Chopok to najdroższy ze słowackich ośrodków, nastawiony na nieco zamożniejszą klientelę. Ale zawsze jest też wybór standardu. Za parking przy wyciągach w Jasnej musimy zapłacić równowartość 15 złotych (tyle samo co na parkingu w... Szwajcarii), jednak jeśli zostawimy samochód w mniej komfortowym miejscu, na zatłoczonych Zahradkach (te same wyciągi tylko niżej startujące) - możemy stać za darmo.

A wracając do atrakcji Demanowskiej Doliny... Znana jest nie tylko ze swego niewątpliwego piękna. Rozsławia ją także pochodzący z tych okolic ziołowy likier "Demänovka", a także jaskinie. Wycieczka przez podświetlone korytarze Jaskini Slobody (czyli Wolności) to atrakcja, dla której nawet przy super warunkach na stoku, warto zrezygnować z kilku w sumie godzin narciarskich szaleństw. Niestety, druga z jaskiń, Lodova, udostępniona jest do zwiedzania tylko latem. Czyli mamy powód, żeby tu jeszcze kiedyś wrócić. Niskie Tatry są ciekawe o każdej porze roku.


Informacje praktyczne:


chopok przed schroniskiem.jpg Przykładowe ceny: * 1-dniowy ski-pass na cały rejon północnego Chopoka - 750 koron, 6-dniowy - 3500 koron (dla dzieci, seniorów i studentów z ważną legitymacją - zniżki). * Wstęp do Tatralandii - na 1 godzinę w dzień powszedni 140 koron, w weekendy i święta 168 koron, na nielimitowany czas - odpowiednio 250 i 300 koron (dzieci taniej). * Winietka na samochód osobowy uprawniająca do jazdy po słowackich autostradach i drogach szybkiego ruchu - 150 koron. 1 korona słowacka to 1,15 zł.

Internet: http://www.chopok-jasna.sk , http://www.ski-jasna.sk , http://www.chopok.com.pl , http://www.liptov.sk/rez/ (noclegi), http://www.tatralandia.sk (aquapark).

Back to top