RÓŻNE

Pewien informatyk poszedł na ryby. Złapał złotą rybkę, która obiecała spełnić tradycyjnie trzy życzenia. Informatyk mówi:
-Żeby był pokój na świecie.
Rybka mówi:
-Za trudne.
-No to, aby windows się nie zacinał.
Ryba na to:
-To niech już będzie ten pokój na świecie.

* * * * *


Mężczyzna spacerujący w Kalifornii po plaży, znalazł lampę. Po potarciu wyskoczył zdenerwowany dżin:
- OK Uwolniłeś mnie z lampy. To jest już czwarty raz w tym miesiącu! Mam tego spełniania życzeń powyżej uszu! Zapomnij o trzech życzeniach. Masz tylko jedno!
Mężczyzna:
- Zawsze chciałem pojechać na Hawaje, ale bardzo boje się latać samolotami. Czy nie mógłbyś zbudować mostu aż do Hawajów? Mógłbym wówczas pojechać samochodem.
Dżin się zaśmiał.
- To niemożliwe. Pomyśl logicznie! Przecież nośniki mostu nie sięgną dna Pacyfiku! Pomyśl ile betonu, ile stali. NIE! Wymyśl jakieś inne życzenie!
Mężczyzna:
- Byłem żonaty cztery razy. Moje żony zawsze mi mówiły, że nie dbam o nie, ze nie jestem wrażliwy. A zatem spełnij moje życzenie, żebym zawsze rozumiał kobiety, wiedział, co czują, co myślą, dlaczego płaczą. Żebym wiedział, co naprawdę chcą, żebym wiedział, co zrobić, żeby były zawsze szczęśliwe.
Dżin: - Chcesz ten most z dwoma pasami ruchu czy z czterema ?

* * * * *


Znany amerykański doradca inwestycyjny siedział na przybrzeżnej skałce w małej meksykańskiej wiosce, gdy do brzegu przybiła skromna łódka z rybakiem. W łódce leżało kilka wielkich tuńczyków.
Amerykanin, podziwiając ryby, spytał Meksykanina:
- Jak długo je łowiłeś?
- Tylko kilka chwil.
- Dlaczego nie łowiłeś dłużej? Złapałbyś więcej ryb!
- Te, które mam całkiem wystarcza na potrzeby mojej rodziny.
Amerykanin pytał dalej:
- Na co wiec poświęcasz resztę czasu?
- Długo śpię, trochę połowię, pobawię się z dziećmi, spędzę sjestę z moja żona, wieczorem wyskoczę do wioski gdzie siorbię wino i gram na gitarze z moimi amigos...
Amerykanin zaśmiał się ironicznie i rzekł:
- Jestem absolwentem MBA z Harvardu i mogę ci pomóc. Powinieneś spędzać więcej czasu na łowieniu, wtedy będziesz mógł kupić większą łodź. Dzięki niej będziesz łowił więcej i będziesz mógł kupić kilka lodzi. W końcu dorobisz się całej flotylli. Zamiast sprzedawać ryby za bezcen hurtownikowi, będziesz mógł je dostarczać bezpośrednio do sklepów, a potem założysz własną sieć sklepów. Będziesz kontrolował połowy, przetwórstwo i dystrybucję. Będziesz mógł opuścić te małą wioskę i przeprowadzić się do Mexico City, później Los Angeles, a nawet do Nowego Jorku, skąd będziesz zarządzał swoim wciąż rosnącym biznesem.
Meksykański rybak przerwał:
- Jak długo to wszystko będzie trwało?
- 15, może 20 lat.
- I co wtedy?
Amerykanin uśmiechnął się i stwierdził:
- Wtedy stanie się to, co najprzyjemniejsze. W odpowiednim momencie będziesz mógł sprzedać swoją firmę na giełdzie i stać się strasznie bogatym, zarobisz wiele milionów.
- Milionów? I co dalej?
- Wtedy pójdziesz na emeryturę, przeprowadzisz się do małej wioski na meksykańskim wybrzeżu, gdzie będziesz długo spał, trochę łowił, bawił się z dziećmi, spędzał sjestę ze swoją żoną, wieczorem wyskoczysz do wioski gdzie będziesz siorbał wino i grał na gitarze ze swoimi amigos...

* * * * *


Jak mówi się na faceta z klasą?
- Nauczyciel.

* * * * *


W aptece stoi nieśmiały chłopak. Gdy wszyscy klienci wyszli, aptekarz pyta:
- Co, pierwsza randka?
- Gorzej - odpowiada chłopak. - Pierwsza gościna u mojej dziewczyny.
- Rozumiem - mówi aptekarz. - Masz tu prezerwatywę.
Chłopak się rozochocił:
- Panie, daj pan dwie, jej mama też podobno niezła laska.
Minęła wizyta. Po gościnie dziewczyna robi chłopakowi wyrzuty:
- Cały wieczór nic nie powiedziałeś i patrzyłeś na podłogę! Gdybym wiedziała, żeś ty taki niewychowany, nigdy bym cię nie zaprosiła!
- A gdybym ja wiedział, że twój ojciec jest aptekarzem, to bym nigdy do was nie przyszedł!

* * * * *


Janek zaprosił swoją mamę na obiad.W mieście,w którym studiował, wynajmował małe mieszkanie, razem z koleżanką Justyną. Kiedy matka Janka odwiedziła go, zauważyła, że współlokatorka syna jest wyjątkowo atrakcyjną dziewczyną. Matka, jak to matka, zaczęła zastanawiać się, czy aby z tego ich wspólnego mieszkania nie wynikną jakieś problemy. Kiedy więc byli sam na sam, Janek oznajmił:
- Domyślam się o czym myślisz, ale zapewniam cię, że ona i ja jesteśmy tylko współlokatorami. Nic nas nie łączy.
Tydzień później Justyna stwierdziła, że w ich wynajętym mieszkaniu brakuje cukiernicy. Zwróciła się więc do Janka:
- Nie chcę nic sugerować, ale od ostatniego obiadu z twoją matką nie mogę znaleźć mojej pamiątkowej cukierniczki. Chyba jej nie wzięła, jak myślisz?
Jasiek zdecydował się napisać list do matki:
"Droga Mamo, nie twierdzę, że wzięłaś pamiątkową cukiernicę Justyny... nie twierdzę też, że jej nie wzięłaś. Faktem jednak jest to, że od czasu Twojej wizyty u nas nie możemy jej znaleźć."
Kilka dni później otrzymał odpowiedź:
"Drogi Synku, nie twierdzę, że sypiasz z Justyną... nie twierdzę również, że z nią nie sypiasz. Faktem jednak jest to, że gdyby Justyna spała we własnym łóżku, już dawno by ją znalazła. Buziaczki, Mama."


* * * * *


Młody, nierozgarnięty, ale bardzo przystojny asystent dyrektora w pierwszym dniu pracy stoi nad niszczarką do dokumentów z lekko niepewną miną. Oczarowana nim sekretarka postanawia mu pomóc.
- Masz z tym problem? - pyta.
- Tak, pokaż mi jak to działa.
Sekretarka bierze z jego rąk dokumenty i wkłada do niszczarki.
- Bardzo ci dziękuję! A którędy wychodzą kopie? - pyta chłopak.

 

* * * * *

 

Lekarz otworzył nowy gabinet, czeka na pierwszego pacjenta. Wchodzi mężczyzna. Pielęgniarka, by sprawić wrażenie, że doktor jest oblegany, tłumaczy mu, że musi poczekać.
W końcu pacjent wchodzi, ale lekarz, by zrobić na nim wrażenie podnosi słuchawkę telefonu i udaje, że z kimś rozmawia w sprawie konsultacji.
- Co pana sprowadza? - pyta wreszcie.
- Jestem z telekomunikacji i przyszedłem podłączyć ten telefon.

 

* * * * *

 

Dowcip dla fanów futbolu.
Trener Włoch pyta się Boga, za ile lat Włochy zostaną mistrzem świata:
- Za 4 latra - odpowiada Bóg.
- To niestety nie za mojej kadencji - smuci się włoski trener.
Trener Francji ptya Boga, kiedy to Francja zdobędzie mistrzostwo:
- Za 8lat - mówi Bóg.
- O nie! To nie za mojej kadencji!
Trener Polski pyta Boga, kiedy Polska będzie mistrzem świata.
- Nie za mojej kadencji - mówi Bóg.

 

* * * * *

 

 

 
partnerzy

projekt i wykonanie: StudioWWW