RODZINNE, MAŁŻEŃSKIE

Stary Żyd dawał nekrolog po swojej żonie i spytał o cenę.
- Do pięciu wyrazów za darmo.
- Nooo... To...: zmarła Zelda Goldman.
- No, to ma pan do dyspozycji jeszcze dwa wyrazy.
- To... niech bedzie... Zmarła Zelda Goldman, sprzedam Opla.

* * * * *


Spotykają się dwie przyjaciółki. Jedna mówi:
-Mam wspaniałego męża: nie pije, nie pali, nie zdradza mnie, nie lubi piłki nożnej ani mnie nie bije. Na to druga:
- Dawno został sparaliżowany?

* * * * *


Kowalski leży na łożu śmierci, lekarz twierdzi, że nie dotrwa do rana... Nagle poczuł zapach swoich ulubionych czekoladowych ciasteczek, pieczonych przez żonę. W tej sytuacji postanowił spróbować ich po raz ostatni, stoczył się więc z łóżka, sturlał ze schodów i doczołgał do kuchni. Żona krzątała się przy kuchence, a na stole stał talerz pełen ciasteczek. Kowalski podczołgał się więc do stołu i ostatnimi siłami podciągnął się na tyle, by usiąść na krześle. Sięgnął po ciastko, już czuł je w dłoni, świeże, pachnące, aż tu nagle żona odwróciła się i zdzieliła go ścierką.
- Zostaw! One są na stypę!

* * * * *


Przychodzi Kowalski do Nowaka i mówi:
- Słyszałem, że twoja żona zdała prawo jazdy. Jak jeździ?
- Jak piorun.
- Tak szybko?!
- Nie! Każde drzewo ją przyciąga.

* * * * *


Żona pyta męża:
- Józek, będziesz jadł te zupę? Bo jak nie, to przyprawię, doleję śmietany i psu zaniosę!

* * * * *


Przychodzi facet do dentysty i pyta się, ile bedzie kosztowalo wyrwanie zęba.
- 200 złotych.
- To śmieszne! Za drogo!
- Mogę oszczędzić na znieczuleniu i wyrwać go za 120!
- A nie można taniej? To wciąż za dużo.
- Za 50 złotych moge go wyrwac po prostu obcęgami. Co pan na to?
- A nie da się jeszcze taniej?
- No cóż, za 10 zl, bez znieczulenia, obcęgami, w ramach praktyki może to zrobić student.
- Wspaniale! cudownie! Proszę zapisać żonę na czwartek!



* * * * *

Ksiądz opowiada podczas kaznia o małżeństwie i jego sensie:
- Na pewno wiecie, że w Tybecie i u Indian Szoszonów żona mogła mieć kilku mężów. To się nazywa poliandria. Natomiast chrześcijanki mają tylko jednego męża. A to się nazywa... No, może ktoś sobie przypomni tę nazwę. Podpowiem... Mono... mono...
- Monotonia!

 

* * * * *


Małżeństwo Kowalskich, bogatych, ale niezbyt rozgarniętych, postanowiło pójść na jakiś spektakl do opery. Uznali, że najwyższy czas stać się kulturalnymi ludźmi. Ubrali się odświętnie, on w garnitur, ona w suknię wieczorową. Ustawili się po bilety w kolejce do kasy. Przed nimi kobieta zamawia:
- "Tristian i Izolda". Dwa poproszę...
Kowalski jest następny:
- Zygmunt i Ola. Dla nas też dwa...



* * * * *

 

Mąż wraca do domu. Przestraszona żona baraszkująca z kochankiem każe mu się schować do szafy.
- Ale w niej jest zimno! - krzyczy on.
- To włóż moje futro - mówi kobieta.
Mąż wchodzi do sypialni i szybko zasypia. Po pewnym czasie kochanek wychodzi z szafy, budząc jednak męża.
- Kto ty jesteś? - dziwi się mąż.
- Je... Je... Jestem molem!
- A futro?
- Zjem w domu!


* * * * *

Kancelaria adwokacka. Z mecenasem rozmawia klientka - Kowalska.
- Pani Kowalska, żeby rozwód był orzeczony tylko z winy męża, musimy na niego coś mieć. Czy mąż może nadużywa alkoholu?
- Ależ nie! Skąd! Gdyby tylko spróbował, to bym mu dała!
- A może nie daje pani pieniędzy?
- Nie, oddaje mi wszystko, co do grosza. Calusieńką swoją pensję.
- A może w takim razie bije Panią, poniewiera psychicznie?
- Tylko by rękę podniósł albo krzyknął, to bym go przez okno przegoniła...
- A co w takim razie z wiernością?
- O! Tu go chyba mamy! Bo drugie dziecko na pewno nie jest jego!


* * * * *

Mąż i żona siedzą w milczeniu przed telewizorem na kanapie. Nagle mąż, przerywając ciszę, pyta:
- Powiedz, tak szczerze, bez kłamstwa: ile razy mnie zdradziłaś?
Żona jednak milczy.
- Noooo, powiedz! - prosi dalej.
Ale kobieta nadal milczy.
- Ile razy?! - mąż już krzyczy.
W końcu żona odzywa się:
- Tyle razy ci mówiłam, żebyś mi nie przeszkadzał, jak liczę...

 

* * * * *

Lekarz radzi swojej pacjentce:
- Zalecam pani ciepłe kąpiele, dużo ruchu na świeżym powietrzu i proszę, żeby pani się ciepło ubierała.
Po powrocie do domu pacjentka relacjonuje mężowi:
- Wiesz Stefek, mój lekarz nieodwołalnie polecił mi pojechać na tydzień na Bermudy, później w Alpy na narty... A! I jeszcze coś ważnego: upierał się, żebyś mi koniecznie kupił jakieś ciepłe, nowe futro!

 

* * * * *

Mężczyzna po śmierci trafia do nieba i natychmiast rozpoczyna poszukiwania żony. Święty Piotr sprawdza kartotekę, ale w rubrykach "normalni", "błogosławieni" i "święci" nie ma jej nazwiska. Podejrzewając najgorsze, czyli zsyłkę do piekieł, św. Piotr  pyta ze współczuciem:
- A ile lat byliście małżeństwem?
- Ponad 50! - odpowiada mąż.
- To trzeba było od razu tak mówić! Znajdziemy ją w dziale "męczennice"!

* * * * *

 
partnerzy

projekt i wykonanie: StudioWWW